- Imogen ? - spytałam kolejny raz.
-Tak , masz na imię Imogen. Imogen Dawson-tłumaczył blondyn , który
kierował autem. Wypisali mnie ze szpitala , dali receptę na środek
przeciwbólowy i w razie większych zmian miałam się zgłosić
ponownie. Nie pamiętam nic ze swojej przeszłości. Wyjaśnili mi że
wszystko może pojawiać się wolno , lub nigdy. Dwa dni , dwa lata
lub nigdy. Dwadzieścia dwa lata zniknęły. Nie pamiętam nic ,
nawet kilku dni wstecz .
- A ty to...Adam? - rozglądałam się
szukając czegokolwiek co rozpoznam.
- Aaron - poprawił. Jakie
uczucia we mnie wzbudzał? Niepewność...nie pamiętam go , ale on
chyba zna mnie. Wydawał się przyjazny , ale skryty lub tajemniczy-
resztę opowiem ci w domu , ok? - posłał w moją stronę lekki
uśmiech. Kiwnęłam tylko głową. Żaden krajobraz nie wydawał mi
się znany. Nic , żadne nowe wspomnienie się nie pojawiło. Nawet
gdy dojechaliśmy do bloku ,w który miałam mieszkać przed
wypadkiem , nie zmieniło się nic. Blok był... Cóż wyglądał na
stary , ale nie zaniedbany . Spodobał mi się jego
wygląd , taki inny. Mieszkanie było bardzo ładne . Ciemnobrązowe
meble , jasne panele na podłodze i ściany koloru brzoskwini. Piękne
były firany długie , czekoladowe i zdobione srebrnymi szlaczkami. W
dotyku były miękkie.
- to Ty je wybrałaś - powiedział gdy
trzymałam materiał w dłoni. Potem poszliśmy do sypialni.
Speszyłam się gdy zdałam sobie sprawę że wcześniej chyba z nim
spałam , a teraz nawet nie pamiętam jego imienia....
- tam jest
łazienka - pokazał na drzwi obok - a tam kuchnia - kuchnio-jadalnia
była połączona z salonem. W łazience nie było wanny , był
prysznic.
***
- Imogen Jak? - zadałam pytanie gdy
siedzieliśmy na kanapie. Zachowywałam odległość jakby miał mnie
poparzyć .
- Dawson , Słonko - puścił mi oczko.
- Jak się
poznaliśmy? - patrzałam na niego , a on na mnie.
- Uciekłaś od
swojej rodziny , znaliśmy się już wcześniej. Gdy jednak
postanowiłaś odejść od rodziców przyszłaś do mnie i już
zostałaś- pogładził mnie po ramieniu.
-Opowiedz mi o rodzinie - zachęciłam.
Jego dotyk nie przyprawiał mnie o jakieś motyle w brzuchu czy
dreszcze podniecenia.
- Nie mówiłaś o nich dużo. Adoptowali cię
gdy miałaś siedem lat i to wszystko co wiem - wzruszył ramionami.
- a jak znalazłam się w szpitalu?
- uderzyłaś się o szafkę -
uciął.
- jak dokładniej?
- potknęłaś się i upadłaś
zahaczając o szafkę - zabrał dłoń- jest już późno. Dokończymy
jutro jak wrócę z pracy , ok? Jesteś zmęczona. Twoje ubrania są
w tamtej szafie . Możesz spać w sypialni , a ja zostanę tutaj-
zgodziłam się kiwając głową. Znalazłam jakieś spodenki i
koszulkę i poszłam jeszcze pod prysznic. Aaron wytłumaczył mi jak
włączyć ciepłą wodę i wyjaśnił że światło zapala się
kilka sekund później po naciśnięciu włącznika. Dobrze zrobiła
mi ciepła woda.
Gdy patrzałam w lustro widziałam obcą kobietę.
Długie ciemnobrązowe włosy , brązowe oczy . Nie byłam brzydka ,
ale ...obca. Czułam się jak w innym ciele. Byłam chuda , nawet
wychudzona. Westchnęłam i wyszłam z łazienki wprost do łóżka.
Odsunęłam kołdrę i ułożyłam się wygodnie. Wszystko wydawało
się dziwne. Zza drzwi dobiegały do mnie przyciszone głosy ludzi z
serialu który prawdopodobnie oglądał mój chłopak? Bo kim on dla
mnie był lub jest? Jutro dowiem się reszty, ale czy to będzie
czysta prawda?
______________
Jest rozdział ! zachęcam do obserwowania :)